poniedziałek, 25 lutego 2013
Część 2.
Wujek poszedł, zostałam sama. Czuję ból, smutek , tęsknote ? Tak. Tęsknie za rodzicami.
CO zrobić ? Poznać nowych .. rodziców ? Jak to dziwnie brzmi. Siedząc na kanapie w
salonie moje powieki zaczęły opadać po chwili całkiem odpłynęłam.Miałam piękny sen.
Śniło mi się że byłam małym dzieckiem i bawiłam się z moim bratem w piaskownicy a rodzice
siedzieli na ławce i przyglądali nam się uśmiechając się. Byli tacy szczęśliwi.
Po chwili wziął mnie tata na ręce i zrobił samolocik. A ja śmiałam się i cieszyłam.
Po chwili coś zbudziło mnie z mojego pięknego snu.
-Kurdee ankaa bądż ciszej bo ją obudzisz.- Tak to były moje 2 przyjaciółki ola i aśka.
-No jak widać już nie śpię.
-Sorki Jess. nie chciałyśmy Cię obudzić, robiłyśmy kolacje mam nadzieje że się nie
gniewasz. Alee ola jak ola nie moze być cicho.
-Spokoo.
-Prosze - podała mi kakao same też wzięły dla siebie i talerz kanapem z nutellą mniam.
-Jak u Ciebie ? Trzymasz się jakoś. ?
-Tak. Ale nie wiem czy jeszcze długo z wami pobędę.
-Ale że co ? Chyba nie zamierzasz się zabić. ?! Jess.!
-Nie no co wy. Chodzi o mnie. O coś co ostatnio się dowiedziałam. I muszę się tą sprawą
zając.
-Powiesz nam o co chodzi czy nie ?
-Dobra opow. wam wszystko pokolei tylko mi nie przerywajcie
-Ok.
Po mojej długiej wypowiedzi dziewczyny nie mogły uwierzyć w to co powiedziałam.
Ja adoptowana. Powiedziałam ze przemyślałam to i chce się poznać z moimi rodzicami.
Nie obwiniam mojej matki za to co sie stało chciała dobrze , poprostu myślałam ze umrze
i zrobiła to dla mojego dobra. Z papierów wynika że mieszka w Londynie. Mam jej adres i nr.
telefonu ale nie będę dzwonić pojade i spotkam się z nimi.
-Dobra to my Ci nie przeszkadzamy przyjdziemy jutro się pożagnać.
-Okej.
A no tak nie wspomniałam że postanowiłam jutro lecieć do Londynu. Jak na razie musze się
spakować bilet zamówiłam wylot ma o 11. A wcześniej musze iść do wujka i cioci.Jak na razie
ide spać. I odpłyneełam w kraine snów.
Rano obudziłam się o 8. Spakowałam się i wzięłam wszystkie dokumenty i pieniądze
jakie zostawili mi rodzice. Z Olą i Aśką umówiłam się na lotnisku a teraz zmierzałam do
cioci i wujka.Niespodziewali się mnie byli zaskoczeni moją decyzją. Prosiłam wujka
żeby nie uprzedzał mojej "mamy" jak to dziwnie brzmi , o tym że przylatuje do Londynu.
Porozmawialiśmy obydwoje uszanowali moją decyzje i powiedzieli że zajmą się domem
pod moją nieobecność byłam im wdzięczna pojechałam na lotnisko miałam jakieś 1,5 h jazdy
samochodem. Dojechałam weszłam na lotnisku było tu mnówstwo ludzi a mnie ciekawiło.
Gdzie oni wszyscy lecą ? Po co ?. Z daleka zauważyłam Aśke i Ole.
-Hej dziwczyny . - krzyknęłam zblizając sie do nich.
-Jess. Już tęskniee.-Krzyknęła ola .
-Ja też.
-Nie martwie Się. Nie wiem jak to będzie ale może wróce. A jeśli nie to będę was
odwiedzać a wy mnie.
-Okej. Alee wiesz.! BO ty będziesz mieszkac w Londynie jeśli spotkasz One Direction
to masz mi załatwić autografy.! - krzyknęłam radośnie Aśka. Ahh ona i ten zespół.
-Wątpie żebym ich spotkała. Ale jakby coś to masz gwarantowane.
Po chwili usłyszałam głos w głośniku " Osoby lecące Do Londynu prosze skierować
się do odprawy".
Pozegnałam sie z dziewczynami oczywiście nie obyło się bez łez. Pomału oddalałam się od
nich. Będzie mi ich brakować są świetnymi przyjaciółkami.
Po chwili siedziałam w samolocie. Zapiełam pasy włożyłam słuchawki do uszu i słuchając
muzyki wpatrywałam sie w okno i piękne chmury. Lecieliśmy już jakieś 2 godziny po chwili
usłyszałam ...
___________________________________________________________
Dziś krótki rozdział. Jakoś nie mam weny. Nikt nie komentujee . ;> Chyba nie będę kontynuować
tego blogaa. -,-
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz