Lecieliśmy już jakieś 2 godziny po chwili usłyszałam " Prosze zapiąć pasy zaraz
lądujemy ". Pomału zapiełam pas i czekałam aż wylądujemy. Po jakiś 5 minutach zmierzałam
po odebranie walizki szłam przedzierając się przez tłum po chwili czułam ze wpadam na
kogoś i upadam na podłoge razem z tą 2 os.
-Jak łazisz ?! - krzyknął chłopak.
-Ja ?! Może ty byś troche uwarzał i patrzył jak chodzisz.- gość naprawde mnie wkurzył.
Po chwili spojrzałam na jego twarz.
-Taa. - Powiedział i odszedł nawet nie podał mi ręki żebym wstała co za cham. Za kogo on
się uwarza ?. No nic po chwili wstałam i szłam po odebranie walizek. Ale cały czas
myślałam o tym chłopaku miał taką ciemną karnacje i piękne czekoladowe oczy. A czarne
włosy postawione do gory i podtapirowane dodawały mu uroku. Muszę przyznać że niezłe
ciacho. Szlak.! Jess. opanuj się to dupek i cham. Poza tym to było pierwsze i ostatnie
spotkanie z nim.Odebrałam walizke, wzięłam taksówke i pojechałam do hotelu. Nie chciałam
od razu jechać do domu moich biologicznych rodziców. Weszłam do hotelu i podeszłam
do recepcji.
-Dzień Doby, chciałabym wynająć pokój jednoosobowy na 1 dzień.
-Dobrze. Można prosić dowód.
-Prosze.
-Niestety nie moge pani wynająć pokoju z takiej racji że pani jeszcze nie ma 18 lat.
-Ahaa. Dziękuje za pomoc.
Pomału wyszłam z hotelu co ja teraz zrobie ? Zapewne czystkie hotele są od 18 lat.
Wzięłam kolejną taksówke i podałam mu adres i jechaliśmy w strone miasta Holmes Chapel.
Droga minęła mi nawet szybko podjechał pod dany adres i zatrzymał się przed dużym domem.
Był bardzo ładny. Zapłaciłam taxówkarzowi wzięłam walizke. Pomału podeszłam do drzwi i
zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła mi jakaś pani
-Dzień Dobry czy to dom państwa Styles ?
-Tak, w czym mogę pomóc ? - uśmiechnęła się i spojrzała na walizki.
-Ja do Panni Anne Styles jest może ?
-Pani Anne wyszła na chwile z domu ale powinna zaraz wrócić moze pani zaczeka ?
-Jakby to nie był problem to tak. Muszę z nią porozmawiać.
Weszłam do środka dom był ogromny a jak pięknie urządzony, ma ktoś wyczucie stylu.
-Prosze zostawić tu walizke, a pani niech pójdzie za mną do salonu.
-Dobrze.
Pomału podąrzałam za kobietą salon był przepiękny. Usiadłam, ta gosposia byla bardzo miła
miała moze ok 30 lat. Uśmiechnęła się i zrobiła mi kawe i kazała czekać.
Wyciągłam z torby papiery adopcyjne i położyłam teczke obok kawy na stoliku.
Po chwili usłyszałam jak drzwi się otwierają a serce zaczęło szybciej bić czułam od środka
fale ciepła która okrywa całe moja ciało.
-Jakaś Dziewczyna czeka na panią w salonie mówiła ze chce porozmawiać. Czeka na panią.
-Dobrze już ide.
Słyszałam kroki były coraz blizej i blizej aż w końcu zobaczyłam kobiete. Bardzo ładna,
miała uśmiech na twarzy.
-Dzień dobry.-pow.
-Dzień dobry, podobnia chciała pani ze mną porozmawiać. Także słucham.
-Może najpierw niech pani usiądzie.
-...- usiadła koło mnie na kanapie i przyglądała mi się z ciekawością.
-Ja .. y.. no.- niech pani to otworzy. Podałam jej teczke z papierami.
Otworzyła teczke i zaczęła patrzeć na papiery. A jej oczy rozszerzały się coraz bardziej.
-Nazywam się Jessica jestem pani córką.- powiedziała na jednym wdechu.
Kobieta popatrzyła na mnie oszolomiona widziałam w jej oczach zdziwienie, radość i miłość.
Po chwili jej oczu się zaszkliły. A ona przytuliła mnie do siebie mocno.
-Kochanie. Nawet nie wiesz jak się cieszę ze Cię widzę.- pow. A łzy zaczęly jej spływać
po policzku.Uśmiechnęła się do mnie.
-Ja też się cieszę że panią widzę.
-Zaczekaj chwile . Zaraz wracam.
Byłam troche zdenerwowana . Po chwili słyszałam ze wraca. Weszła do salonu ale nie sama
stała z mężem.
-Kochanie. To jest nasza córka. Jessica. Wiem ze bardzo chciałeś ją zobaczyć ale nie
mogliśmy a teraz przyjechała do nas.
-Jessica Kochanie.! - przytulił mnie mój tata.
-Czemu nam nie powiedziałaś ze przyjeżdżasz, czemu nie zawiadomili nas twoi zastępczy
rodzice ? - spytała mama.
-Bo oni nie żyją. Zginęli kilka dni temu w wypadku samochodowym. Po ich śmierci wujek
powiedział mi całą prawdę i dał list od rodziców. Gdzie było wszystko napisane i te
papiery.
-Boże. Tak mi przykro, nie wiedziałam.
Porozmawialiśmy jeszcze jakiś czas opowiedziałam im troche o sobie i o tym co ostatnio się
działo a następnie zaprowadzili mnie do mojego pokoju. Poszłam pod prysznic następnie
ułożyłam się na łóżku i odpłynęłam w kraine morfeusza.
Rano obudziłam się spojrzałam na zegarek była 9:47.Wyciągłam z walizki jakieś ciuchy i
ubrałam sie ogarnęłam się w łazience i pomału zeszłam na dół.
-Prosze usiąść w jadalni.Rodzice czekają a zaraz będzie śniadanie.
Weszłam do salonu i zobaczyłam rodziców uśmiechali sie i rozmawiali. Widać było szczęście
na ich twarzach.
-Witaj córciu.
-Dzień dobry.
-Wyspałaś się ?
-Tak.
Po chwili zjedliśmy śniadanie rozmawiając i śmiejąc się pomału się do nich przywiązywałam
ale ciekawiła mnie jedna rzecz podobno miałam brata to gdzie on jest.
-Ja mam takie pytanie.
-Tak ?
-Czy chcielibyście żebym z wami zamieszkała ? Czy mam wrócić do polski.
-Alez oczywiście że chcemy nawet nie wiesz jak się cieszymy że przyjechałaś.
Jesteśmy Ci wdzięczni.
-DObrze w takim razie zostane i tak nie mam do kogo wracać. Mam jeszcze jedno pytanie.
Bo w liście rodzice napisali ze mam starszego brata. A jakoś go nie widać.
-Tak prawda masz brata. Poznasz go przy najbliższej okazji. Mieszka w Londynie z
przyjaciółmi pracuje. Wydaje mi się ze mozesz go znać. Ale przyjdzie czas to go poznasz.
Po chwili zadzwonił telefon mamy. Powiedziała że to Harry i odeszła na bok aby porozmawiać.
Po chwili oznajmiła nam ze na razie nie mówiła nic harremu o mnie poniewać on nie wie
nawet że miał siostrę. Powiedział że przyjedzie za tydzień w weekend. więc musze się
uzbroić w cierpliwość i czekać.
Rodzice musieli iść do pracy a ja poszłam pozwiedzać Holmes Chapel.Poamłu zaczynałam
przezwyczajać się do nowego życia. Od dziecka uwielbiałam angielski oprócz tego
że uczyłam się w szkole chodziłam do wieczornej szkoły językowej gdzie dodatkowo
uczyłam się angielskiego nie miałam problemu z kontaktowanie się i rozmawianiem.
Tak mijał dzień za dniem. Mój brat mial przyjechać za tydzień ale niestety plany
się zmieniły i nie mógł ale obiecał mamie że napewno przyjedzie za 2 tygodnie.
Ostatnio mama złapała mnie na paleniu powiedziała zę to złe i szkodzi zdrowiu ale jeśli
ja chcę palić nie moze pi tego zabronić.
2 tygodnie póżniej.
Obudziłam się rano o 8:58 od razu poszłam do łazienki a następnie poszłam sie ubrać.
Byłam szczęślia bo dziś miał przyjechać Harry wreszcie go poznam. Zeszłam na dół na śniadanie
mama zostawiła mi kartke i powiedziała że pojechała do sklepu po coś do jedzenia
harry ma przyjechac o 9:30. Poprosiła mnie żebym była na razie w pokoju bo musi
porozmawiać z harrym i mu o tym jakoś powiedzieć.Jak prosiła tak zrobiłam poszłam do
pokoju i usiadłam na parapecie. Patrzyłam za okno wiosna, wreszcie. Po chwili zobaczyłam ze mama
wysiada z auta z zakupami. Nie schodziłam na dół czekałam spokojnie w pokoju.
Po jakiś 10 minutach podjechało auto wyszedł z niego chłopak ale niestety
miał bluze i okulary więc nic nie widziałam. Po jakiś 30 minutach usłyszałam ciche
pukanie do drzwi. Byłam zdenerwowana. Ale kiedyś musiało to nastąpić.
-Prosze.- powiedziałam cicho.
Do pokoju weszła mama z wielkim bananem na twarzy.
-Jess. Harry przyjechał on, wiedział o tobie, wiedział o wszystkim podobno kiedyś
przez przypadek znalazł papiery i list i od dawna wszystko wiedział ale nie mówił nic
bo chciał zaczekać aż sami mu powiemy. A teraz chodż na dół.
-Już ide.
Pomału zeszłam razem z mamą schodami na korytarzu stały 2 walizki. Razem skierowałyśmy się
do salonu. Weszłyśmy tyłem do nas stał chłopak wpatrując się w okno.
-Harry.. to jest Jessica.- powiedziała mama. Chłopak obrócił się w moją strone uśmiechnął
się miał takie słodkie dołeczki i loczki na głowie.
-Czeeść jak powiedziała mama jestem Jessica a ty zapewnie jesteś moim bratem Harry.
-Tak. Brakowało mi Ciebie. NIe mogłem się doczekać aż Cie zobacze.- Powiedział po czym
powoli zbliżył się do mnie i przytulił mnie niepewnie, odwzajemniłam jego uścisk.
-No to teraz może porozmawiacie ze sobą, poznacie się ?
-Z miłą chęcią poznam moją siostrzyczkę.- Pow. Harry.
-Idżcie na taras tam jest huśtawka jak coś to wołajcie.
Razem z harrym siedząc na huśtawce rozmawialiśmy ze sobą i poznawaliśmy się wzajemnie.
Był bardzo fajny umiał mnie rozśmieszyć czułam że go pokocham ( jak siostra brata ).
DOwiedziałam sie ze Harry gra w zespole jest gwiazdą okazało się że słyszałam raz ich piosenke
chociaż nie wiedziałam ze to oni śpiewają. Jest ich 5-cioro. Zostaje tylko na 3 dni
bo musi wracać próby itd. Bardzo sie polubiliśmy, chciałby żebym poznała reszte chłopaków.
Też chciałam ich poznać. Dowiedziałam się że za jakies 4 miesiące wyruszają w trase
po europie. Gdy była godzina 22 poszliśmy spać. W następne 2 dni razem chodziliśmy
wszędzie rozmawiali i wgl. bardzo się zrzyliśmy. Nadszedł 3 dzień harry musiał wracać
chociaz tego nie chciał. Zeszłam na dół i zaczeliśmy jeść śniadanie razem z rodzicami.
-Harry napewno musisz juz wracać ? Nie da się nic zrobić żeby przedłużyć twój pobyt ? -
spytała mama.
-Niestety nie mamo. Wiesz taka cena sławy jak mus to mus.
-Będziemy tęsknić.
-Ja też. Ale mam takie pytanie...
-Tak ?
-No bo wiem ze Jessica jest tu dopiero 3 tygodnie. Ale mogłaby jechać ze mną do Londynu ?
Prosze zamieszkała by ze mną i chlopakami. Poznałaby zespół i wgl.
Ja zaksztusiłam sie wodą na co tata się zaśmiał i poklepał mnie po plecach.
-No wiesz.. Ja nie wiem. Musielibyśmy przemyśleć tą dezycje. Co o tym sądzisz Annie ? -
spytał tata.
-Nie wiem. Jess. Chciałabyś jechać z Harrym do Londynu ?
-Jakbyście nie mieli nic przeciwko.. to bym pojechała.
-Skoro chcesz ale obiecaj ze będziesz nas odwiedzać a my też czasem zaglądniemy.
-Aaaa dziękujee. - ucieszyłam sie po czym wyściskałam rodziców i harrego.
Po czym pobiegłam do pokoju się spakować. Po godzinie byłam gotowa i jechałam z Harrym
w aucie. Opowiadał mi dużo o sobie i przygotowywał na to że za niedługo mogą się
pojawiać moje zdjecia w gazetach i dzinnikarze natarczywi chodzący krok w krok za mną.
Była godzina 22. A moje powieki zaczęły opadam zasnęłam. Czułam jak ktoś mnie szturcha i
wypowiada moje imie.
-Jess. Obudż się. Jesteśmy na miejscu.
-Ok, już ide.
Po chwili stanęłam przed wielką Willa.! Nigdy nie widziałam tak dużego domu.
-Harry .. Co to jest ? - spytałam wskazując na wille.
-Nasz dom od dziś będziesz w nim mieszkać.
-TO ma być dom.?! To jest jakaś mega willa.
-Nie przesadzaj widziałem lepsze.
-Chodż. Idziemy. Mówiłem już Liamowi o tobie , zgodził się dlatego Cię przywiozłem.
Weszliśmy do domu był piękny. Wszyscy chyba spali. Weszliśmy do Kuchni siedział
tak jakiś chłopak nie znałam go.
-Jessica to jest właśnie Liam. Liam to jest Jessica moja siostra.
-Cześć.-powiedziałam niepewnie.
-Hej, miło Cię poznać zrobiłem wam kolacje. Wiem ze jest póżnow i jesteście pewnie
zmęczeni ale mam nadzieje że zjecie kolacje.
-Z miłą chęcią.
-JUtro poznasz reszte chłopakow bo poszli spać.
-Okej.
-Dobranoc.
-Dobranoc.
Po skończonej kolacji Harry zaprowadził mnie do pokoju gościnnego. Miałam okno na przeciwko czyjegoś pokoju
ale nie wiedziałam którego z chłopaków. No nic jutro ich poznam. Położyłam się na łóżku i od razu
zasnęłam.




.jpg)

.jpg)


.jpg)
