wtorek, 26 lutego 2013

Część 3.


Lecieliśmy już jakieś 2 godziny po chwili usłyszałam " Prosze zapiąć pasy zaraz
lądujemy ". Pomału zapiełam pas i czekałam aż wylądujemy. Po jakiś 5 minutach zmierzałam
po odebranie walizki szłam przedzierając się przez tłum po chwili czułam ze wpadam na
kogoś i upadam na podłoge razem z tą 2 os.
-Jak łazisz ?! - krzyknął chłopak.
-Ja ?! Może ty byś troche uwarzał i patrzył jak chodzisz.- gość naprawde mnie wkurzył.
Po chwili spojrzałam na jego twarz.
-Taa. - Powiedział i odszedł nawet nie podał mi ręki żebym wstała co za cham. Za kogo on
się uwarza ?. No nic po chwili wstałam i szłam po odebranie walizek. Ale cały czas
myślałam o tym chłopaku miał taką ciemną karnacje i piękne czekoladowe oczy. A czarne
włosy postawione do gory i podtapirowane dodawały mu uroku. Muszę przyznać że niezłe
ciacho. Szlak.! Jess. opanuj się to dupek i cham. Poza tym to było pierwsze i ostatnie
spotkanie z nim.Odebrałam walizke, wzięłam taksówke i pojechałam do hotelu. Nie chciałam
od razu jechać do domu moich biologicznych rodziców. Weszłam do hotelu i podeszłam
do recepcji.
-Dzień Doby, chciałabym wynająć pokój jednoosobowy na 1 dzień.
-Dobrze. Można prosić dowód.
-Prosze.
-Niestety nie moge pani wynająć pokoju z takiej racji że pani jeszcze nie ma 18 lat.
-Ahaa. Dziękuje za pomoc.
Pomału wyszłam z hotelu co ja teraz zrobie ? Zapewne czystkie hotele są od 18 lat.
Wzięłam kolejną taksówke i podałam mu adres i jechaliśmy w strone miasta  Holmes Chapel.
Droga minęła mi nawet szybko podjechał pod dany adres i zatrzymał się przed dużym domem.
Był bardzo ładny. Zapłaciłam taxówkarzowi wzięłam walizke. Pomału podeszłam do drzwi i
zadzwoniłam dzwonkiem. Otworzyła mi jakaś pani
-Dzień Dobry czy to dom państwa Styles ?
-Tak, w czym mogę pomóc ? - uśmiechnęła się i spojrzała na walizki.
-Ja do Panni Anne Styles jest może ?
-Pani Anne wyszła na chwile z domu ale powinna zaraz wrócić moze pani zaczeka ?
-Jakby to nie był problem to tak. Muszę z nią porozmawiać.
Weszłam do środka dom był ogromny a jak pięknie urządzony, ma ktoś wyczucie stylu.
-Prosze zostawić tu walizke, a pani niech pójdzie za mną do salonu.
-Dobrze.
Pomału podąrzałam za kobietą salon był przepiękny. Usiadłam, ta gosposia byla bardzo miła
miała moze ok 30 lat. Uśmiechnęła się i zrobiła mi kawe i kazała czekać.
Wyciągłam z torby papiery adopcyjne i położyłam teczke obok kawy na stoliku.
Po chwili usłyszałam jak drzwi się otwierają a serce zaczęło szybciej bić czułam od środka
fale ciepła która okrywa całe moja ciało.
-Jakaś Dziewczyna czeka na panią w salonie mówiła ze chce porozmawiać. Czeka na panią.
-Dobrze już ide.
Słyszałam kroki były coraz blizej i blizej aż w końcu zobaczyłam kobiete. Bardzo ładna,
miała uśmiech na twarzy.
-Dzień dobry.-pow.
-Dzień dobry, podobnia chciała pani ze mną porozmawiać. Także słucham.
-Może najpierw niech pani usiądzie.
-...- usiadła koło mnie na kanapie i przyglądała mi się z ciekawością.
-Ja .. y.. no.- niech pani to otworzy. Podałam jej teczke z papierami.
Otworzyła teczke i zaczęła patrzeć na papiery. A jej oczy rozszerzały się coraz bardziej.
-Nazywam się Jessica jestem pani córką.- powiedziała na jednym wdechu.
Kobieta popatrzyła na mnie oszolomiona widziałam w jej oczach zdziwienie, radość i miłość.
Po chwili jej oczu się zaszkliły. A ona przytuliła mnie do siebie mocno.
-Kochanie. Nawet nie wiesz jak się cieszę ze Cię widzę.- pow. A łzy zaczęly jej spływać
po policzku.Uśmiechnęła się do mnie.
-Ja też się cieszę że panią widzę.
-Zaczekaj chwile . Zaraz wracam.
Byłam troche zdenerwowana . Po chwili słyszałam ze wraca. Weszła do salonu ale nie sama
stała z mężem.
-Kochanie. To jest nasza córka. Jessica. Wiem ze bardzo chciałeś ją zobaczyć ale nie
mogliśmy a teraz przyjechała do nas.
-Jessica Kochanie.! - przytulił mnie mój tata.
-Czemu nam nie powiedziałaś ze przyjeżdżasz, czemu nie zawiadomili nas twoi zastępczy
rodzice ? - spytała mama.
-Bo oni nie żyją. Zginęli kilka dni temu w wypadku samochodowym. Po ich śmierci wujek
powiedział mi całą prawdę i dał list od rodziców. Gdzie było wszystko napisane i te
papiery.
-Boże. Tak mi przykro, nie wiedziałam.
Porozmawialiśmy jeszcze jakiś czas opowiedziałam im troche o sobie i o tym co ostatnio się
działo a następnie zaprowadzili mnie do mojego pokoju. Poszłam pod prysznic następnie
ułożyłam się na łóżku i odpłynęłam w kraine morfeusza.
Rano obudziłam się spojrzałam na zegarek była 9:47.Wyciągłam z walizki jakieś ciuchy i
ubrałam sie ogarnęłam się  w łazience i pomału zeszłam na dół.
-Prosze usiąść w jadalni.Rodzice czekają a zaraz będzie śniadanie.
Weszłam do salonu i zobaczyłam rodziców uśmiechali sie i rozmawiali. Widać było szczęście
na ich twarzach.
-Witaj córciu.
-Dzień dobry.
-Wyspałaś się ?
-Tak.
Po chwili zjedliśmy śniadanie rozmawiając i śmiejąc się pomału się do nich przywiązywałam
ale ciekawiła mnie jedna rzecz podobno miałam brata to gdzie on jest.
-Ja mam takie pytanie.
-Tak ?
-Czy chcielibyście żebym z wami zamieszkała ? Czy mam wrócić do polski.
-Alez oczywiście że chcemy nawet nie wiesz jak się cieszymy że przyjechałaś.
Jesteśmy Ci wdzięczni.
-DObrze w takim razie zostane i tak nie mam do kogo wracać. Mam jeszcze jedno pytanie.
Bo w liście rodzice napisali ze mam starszego brata. A jakoś go nie widać.
-Tak prawda masz brata. Poznasz go przy najbliższej okazji. Mieszka w Londynie z
przyjaciółmi pracuje. Wydaje mi się ze mozesz go znać. Ale przyjdzie czas to go poznasz.
Po chwili zadzwonił telefon mamy. Powiedziała że to Harry i odeszła na bok aby porozmawiać.
Po chwili oznajmiła nam ze na razie nie mówiła nic harremu o mnie poniewać on nie wie
nawet że miał siostrę. Powiedział że przyjedzie za tydzień w weekend. więc musze się
uzbroić w cierpliwość i czekać.
Rodzice musieli iść do pracy a ja poszłam pozwiedzać Holmes Chapel.Poamłu zaczynałam
przezwyczajać się do nowego życia. Od dziecka uwielbiałam angielski oprócz tego
że uczyłam się w szkole chodziłam do wieczornej szkoły językowej gdzie dodatkowo
uczyłam się angielskiego nie miałam problemu z kontaktowanie się i rozmawianiem.
Tak mijał dzień za dniem. Mój brat mial przyjechać za tydzień ale niestety plany
się zmieniły i nie mógł ale obiecał mamie że napewno przyjedzie za 2 tygodnie.
Ostatnio mama złapała mnie na paleniu powiedziała zę to złe i szkodzi zdrowiu ale jeśli
ja chcę palić nie moze pi tego zabronić.

2 tygodnie póżniej.

Obudziłam się rano o 8:58 od razu poszłam do łazienki a następnie poszłam sie ubrać.
Byłam szczęślia bo dziś miał przyjechać Harry wreszcie go poznam. Zeszłam na dół na śniadanie
mama zostawiła mi kartke i powiedziała że pojechała do sklepu po coś do jedzenia
harry ma przyjechac o 9:30. Poprosiła mnie żebym była na razie w pokoju bo musi
porozmawiać z harrym i mu o tym jakoś powiedzieć.Jak prosiła tak zrobiłam poszłam do
pokoju i usiadłam na parapecie. Patrzyłam za okno wiosna, wreszcie. Po chwili zobaczyłam ze mama
wysiada z auta z zakupami. Nie schodziłam na dół czekałam spokojnie w pokoju.
Po jakiś 10 minutach podjechało auto wyszedł z niego chłopak ale niestety
miał bluze i okulary więc nic nie widziałam. Po jakiś 30 minutach usłyszałam ciche
pukanie do drzwi. Byłam zdenerwowana. Ale kiedyś musiało to nastąpić.
-Prosze.- powiedziałam cicho.
Do pokoju weszła mama z wielkim bananem na twarzy.
-Jess. Harry przyjechał on, wiedział o tobie, wiedział o wszystkim podobno kiedyś
przez przypadek znalazł papiery i list i od dawna wszystko wiedział ale nie mówił nic
bo chciał zaczekać aż sami mu powiemy. A teraz chodż na dół.
-Już ide.
Pomału zeszłam razem z mamą schodami na korytarzu stały 2 walizki. Razem skierowałyśmy się
do salonu. Weszłyśmy tyłem do nas stał chłopak wpatrując się w okno.
-Harry.. to jest Jessica.- powiedziała mama. Chłopak obrócił się w moją strone uśmiechnął
się miał takie słodkie dołeczki i loczki na głowie.
-Czeeść jak powiedziała mama jestem Jessica a ty zapewnie jesteś moim bratem Harry.
-Tak. Brakowało mi Ciebie. NIe mogłem się doczekać aż Cie zobacze.- Powiedział po czym
powoli zbliżył się do mnie i przytulił mnie niepewnie, odwzajemniłam jego uścisk.
-No to teraz może porozmawiacie ze sobą, poznacie się ?
-Z miłą chęcią poznam moją siostrzyczkę.- Pow. Harry.
-Idżcie na taras tam jest huśtawka jak coś to wołajcie.
Razem z harrym siedząc na huśtawce rozmawialiśmy ze sobą i poznawaliśmy się wzajemnie.
Był bardzo fajny umiał mnie rozśmieszyć czułam że go pokocham ( jak siostra brata ).
DOwiedziałam sie ze Harry gra w zespole jest gwiazdą okazało się że słyszałam raz ich piosenke
chociaż nie wiedziałam ze to oni śpiewają. Jest ich 5-cioro. Zostaje tylko na 3 dni
bo musi wracać próby itd. Bardzo sie polubiliśmy, chciałby żebym poznała reszte chłopaków.
Też chciałam ich poznać. Dowiedziałam się że za jakies 4 miesiące wyruszają w trase
po europie. Gdy była godzina 22 poszliśmy spać. W następne 2 dni razem chodziliśmy
wszędzie rozmawiali i wgl. bardzo się zrzyliśmy. Nadszedł 3 dzień harry musiał wracać
chociaz tego nie chciał. Zeszłam na dół i zaczeliśmy jeść śniadanie razem z rodzicami.
-Harry napewno musisz juz wracać ? Nie da się nic zrobić żeby przedłużyć twój pobyt ? -
spytała mama.
-Niestety nie mamo. Wiesz taka cena sławy jak mus to mus.
-Będziemy tęsknić.
-Ja też. Ale mam takie pytanie...
-Tak ?
-No bo wiem ze Jessica jest tu dopiero 3 tygodnie. Ale mogłaby jechać ze mną do Londynu ?
Prosze zamieszkała by ze mną i chlopakami. Poznałaby zespół i wgl.
Ja zaksztusiłam sie wodą na co tata się zaśmiał i poklepał mnie po plecach.
-No wiesz.. Ja nie wiem. Musielibyśmy przemyśleć tą dezycje. Co o tym sądzisz Annie ? -
spytał tata.
-Nie wiem. Jess. Chciałabyś jechać z Harrym do Londynu ?
-Jakbyście nie mieli nic przeciwko.. to bym pojechała.
-Skoro chcesz ale obiecaj ze będziesz nas odwiedzać a my też czasem zaglądniemy.
-Aaaa dziękujee. - ucieszyłam sie po czym wyściskałam rodziców i harrego.
Po czym pobiegłam do pokoju się spakować. Po godzinie byłam gotowa i jechałam z Harrym
w aucie. Opowiadał mi dużo o sobie i przygotowywał na to że za niedługo mogą się
pojawiać moje zdjecia w gazetach i dzinnikarze natarczywi chodzący krok w krok za mną.
Była godzina 22. A moje powieki zaczęły opadam zasnęłam. Czułam jak ktoś mnie szturcha i
wypowiada moje imie.
-Jess. Obudż się. Jesteśmy na miejscu.
-Ok, już ide.
Po chwili stanęłam przed wielką Willa.! Nigdy nie widziałam tak dużego domu.
-Harry .. Co to jest ? - spytałam wskazując na wille.
-Nasz dom od dziś będziesz w nim mieszkać.
-TO ma być dom.?! To jest jakaś mega willa.
-Nie przesadzaj widziałem lepsze.
-Chodż. Idziemy. Mówiłem już Liamowi o tobie , zgodził się dlatego Cię przywiozłem.
Weszliśmy do domu był piękny. Wszyscy chyba spali. Weszliśmy do Kuchni siedział
tak jakiś chłopak nie znałam go.
-Jessica to jest właśnie Liam. Liam to jest Jessica moja siostra.
-Cześć.-powiedziałam niepewnie.
-Hej, miło Cię poznać zrobiłem wam kolacje. Wiem ze jest póżnow i jesteście pewnie
zmęczeni ale mam nadzieje że zjecie kolacje.
-Z miłą chęcią.
-JUtro poznasz reszte chłopakow bo poszli spać.
-Okej.
-Dobranoc.
-Dobranoc.
Po skończonej kolacji Harry zaprowadził mnie do pokoju gościnnego. Miałam okno na przeciwko czyjegoś pokoju
ale nie wiedziałam którego z chłopaków. No nic jutro ich poznam. Położyłam się na łóżku i od razu
zasnęłam.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Część 2.


Wujek poszedł, zostałam sama. Czuję ból, smutek , tęsknote ? Tak. Tęsknie za rodzicami.
CO zrobić ? Poznać nowych ..  rodziców ? Jak to dziwnie brzmi. Siedząc na kanapie w
salonie moje powieki zaczęły opadać po chwili całkiem odpłynęłam.Miałam piękny sen.

  Śniło mi się że byłam małym dzieckiem i bawiłam się z moim bratem w piaskownicy a rodzice
siedzieli na ławce i przyglądali nam się uśmiechając się. Byli tacy szczęśliwi.
Po chwili wziął mnie tata na ręce i zrobił samolocik. A ja śmiałam się i cieszyłam.

Po chwili coś zbudziło mnie z mojego pięknego snu.
-Kurdee ankaa bądż ciszej bo ją obudzisz.- Tak to były moje 2 przyjaciółki ola i aśka.
-No jak widać już nie śpię.
-Sorki Jess. nie chciałyśmy Cię obudzić, robiłyśmy kolacje mam nadzieje że się nie
gniewasz. Alee ola jak ola nie moze być cicho.
-Spokoo.
-Prosze - podała mi kakao same też wzięły dla siebie i talerz kanapem z nutellą mniam.
-Jak u Ciebie ? Trzymasz się jakoś. ?
-Tak. Ale nie wiem czy jeszcze długo z wami pobędę.
-Ale że co ? Chyba nie zamierzasz się zabić. ?! Jess.!
-Nie no co wy. Chodzi o mnie. O coś co ostatnio się dowiedziałam. I muszę się tą sprawą
zając.
-Powiesz nam o co chodzi czy nie ?
-Dobra opow. wam wszystko pokolei tylko mi nie przerywajcie
-Ok.
Po mojej długiej wypowiedzi dziewczyny nie mogły uwierzyć w to co powiedziałam.
Ja adoptowana. Powiedziałam ze przemyślałam to i chce się poznać z moimi rodzicami.
Nie obwiniam mojej matki za to co sie stało chciała dobrze , poprostu myślałam ze umrze
i zrobiła to dla mojego dobra. Z papierów wynika że mieszka w Londynie. Mam jej adres i nr.
telefonu ale nie będę dzwonić pojade i spotkam się z nimi.
-Dobra to my Ci nie przeszkadzamy przyjdziemy jutro się pożagnać.
-Okej.
A no tak nie wspomniałam że postanowiłam jutro lecieć do Londynu. Jak na razie musze się
spakować bilet zamówiłam wylot ma o 11. A wcześniej musze iść do wujka i cioci.Jak na razie
ide spać. I odpłyneełam w kraine snów.

Rano obudziłam się o 8. Spakowałam się i wzięłam wszystkie dokumenty i pieniądze
jakie zostawili mi rodzice. Z Olą i Aśką umówiłam się na lotnisku a teraz zmierzałam do
cioci i wujka.Niespodziewali się mnie byli zaskoczeni moją decyzją. Prosiłam wujka
żeby nie uprzedzał mojej "mamy" jak to dziwnie brzmi , o tym że przylatuje do Londynu.
Porozmawialiśmy obydwoje uszanowali moją decyzje i powiedzieli że zajmą się domem
pod moją nieobecność byłam im wdzięczna pojechałam na lotnisko miałam jakieś 1,5 h jazdy
samochodem. Dojechałam weszłam na lotnisku było tu mnówstwo ludzi a mnie ciekawiło.
Gdzie oni wszyscy lecą ? Po co ?. Z daleka zauważyłam Aśke i Ole.
-Hej dziwczyny . - krzyknęłam zblizając sie do nich.
-Jess. Już tęskniee.-Krzyknęła ola .
-Ja też.
-Nie martwie Się. Nie wiem jak to będzie ale może wróce. A jeśli nie to będę was
odwiedzać a wy mnie.
-Okej. Alee wiesz.! BO ty będziesz mieszkac w Londynie jeśli spotkasz One Direction
to masz mi załatwić autografy.! - krzyknęłam radośnie Aśka. Ahh ona i ten zespół.
-Wątpie żebym ich spotkała. Ale jakby coś to masz gwarantowane.
Po chwili usłyszałam głos w głośniku " Osoby lecące Do Londynu prosze skierować
się do odprawy".
Pozegnałam sie z dziewczynami oczywiście nie obyło się bez łez. Pomału oddalałam się od
nich. Będzie mi ich brakować są świetnymi przyjaciółkami.
Po chwili siedziałam w samolocie. Zapiełam pasy włożyłam słuchawki do uszu i słuchając
muzyki wpatrywałam sie w okno i piękne chmury. Lecieliśmy już jakieś 2 godziny po chwili
usłyszałam ...



___________________________________________________________
Dziś krótki rozdział. Jakoś nie mam weny. Nikt nie komentujee . ;> Chyba nie będę kontynuować
tego blogaa. -,-













niedziela, 24 lutego 2013

Część 1.


Otworzyłam drzwi i zobaczyłam moją ciocie i wujka. Szybko do nich pobiegłam.
-Ciociu.. co z nimi ?
-Oni .. Jess . Oni nie żyją.
-Coo ? Alee jak to, to nie mozliwe.
Zrozpaczona usiadłam na krześle oczy mi się zaszkliły po czym zaczęły spływać pojedyncze łzy po chwili gdy dotarło
do mnie że moi rodzice nie żyją fala łez płynęła po moich policzkach. Dziewczyny próbowały mnie pocieszać ale to i tak
nic nie dało. Wujek też próbował.Po jakiś 20 min. uspokoiłyśmy się dzięki wujkowi. Ku naszej stronie zmierzał lekarz.
- Państwo są rodziną Wattsonów ? - spytał lekarz.
- Ja jestem ich córką a to moja ciocia i wujek.
- Bardzo mi przykro nie udało się ich uratować.- pow.
- Czy .. ja mogee ich zobaczyć ? Prosze ostatni raz.- spytałam co chwile pociągając nocem.
- Dobrze. Prosze za mną.
Pomału zmierzałam za lekarzem. Stanąl przed drzwiami i skinął głową. Weszłam do środka była w kostnicy.
Pomału podeszłam, widząc ich nie żywych nie uśmiechających się na mój widok wpadłam w szał zaczęła płakać i zsunęłam się na
podłogę. Lekarz pomógł mi wstać i wyprowadził mnie z sali.Wujek poszedł porozmawiac z lekarzem co i jak. Po
jakimś czasie wróciłam z wujkiem i ciocią do ich domu nie chcieli zebym teraz przebywała sama. Byłam im wdzięczna.
W nocy nie mogłam zasnąc. Wokół mnie krążyły pytania na które sama nie znałam odpowiedzi.

3 dni póżniej:

Dziś kolejny trudny dzień. Pogrzeb rodziców nie wiem czy wytrzymam ale musze iść. Ostatnie 3 dni przesiedziałam w pokoju
i płakałam nie mogłam poradzić sobie z ich stratą. Nie mam jeszcze pełnych 18 lat. Do urodzin zostało mi jeszcze ponad miesiąc.
Co teraz ze mną będzie ? Wujek z ciocią mówili że się mną zajmą .
W kościele próbowałam powstrzymać płacz ale na cmentarzu gdy trumna była spuszczana do grobu nie mogłam wytrzymać
poddałam się emocją łzy lały się falami.  Ludzie odeszli ja zostałam, po tym całym składaniu mi kondolencji nie miałam siły.
Zostałam na cmentarzu samaa chciałam pobyć troche z rodzicami pogadać . Spytać Dlaczego ? Dlaczego mnie zostawili samą
na tym świecie ?. Po dłuższych rozmyślaniach wróciłam do domu Cioci i wujka. Po dłuższej rozmowie z nimi
stwierdziłam ze musze jutro wrócić do domu i spakować rzeczy rodziców.Poszłam do pokoju się przeprać
i odpłynęłam w krainy morfeusza.

Gdy się obudziłam ubrałam się i spakowałam wszystkie ciuchy do torby. Pomały po schodach zeszłam na dół.
- Cześć cioci wujek już watał ?
- Tak poszedł się ubrać bo ma Cię zawieść do domu ale najpierw usiądż i zjedż śniadanie.
- Dobrze.
- Ten list on jest dla Ciebie od rodziców to spadek zapisali ci cały dom firme i wszystko co mieli.
- ...
Nic nie odpowiedziałam tylko westchnęłam i wzięłam list chowając go do torebki.
Gdy wujek wróciła pojechliśmy do domu otworzylam drzwi i weszłam do domu do moich nozdrzy doszedł zapach
perfum mamy. Brakowało mi go. Wujek pomógł mi spakować rzeczy rodziców z pokoju. Co było dla mnie cenne showałam
dla siebie na pamiętke np. albumy, biżuterie. Poszłam do małego pokoju obok pokoju rodziców to byl pokój gdzie
mogli popracować w wolnych chwilach. Zaczęłam pakowac wszystkie papiery do pudeł po kolei. Zaczęłam od biurka.
Została mi ostatnia szyflada odsunęłam ją i wyciągłam wszystko po kolei pakując do krtonowych pudeł moją uwage przykuła
biala koperka z jakąś nazwą. Otworzyłam ją . Zamarłam, to był dla mnie szok. Po kolei studiowała każdy wyraz po kolei
nie mogłam w to uwierzyć . W kopercie był papiery a mianowicie odnośnie adaptacji dziecka. Jessica Wattson.
Jaa byłam adoptowanaa, ale dlaczego mie nie powiedzieli o co tu chodzi. W tej chwili do pokoju wszedł wujek i spojrzal
na mnie widząc mnie chyba wiedział co się dzieje.
- Wujku Wiedziałeś ?! wiedziałeś że byłam adoptowana ?!- spytałam zła.
- Tak. Posłuchaj . . bo ...
- I nic mi nie powiedziałeś ?! Wszyscy wiedzieli tylko nie ja ! Dlaczego, prosze powiedz mi dlaczego ?
- CHodż na dół. Weż te papiery wszystko Ci wyjaśnie. Albo raczej rodzice.
- Ale jak to ?
- Chodż.
Zeszliśmy do salonu nic nie mówiąc usiadłam na czarnym skórzanym fotelu. Wujek w tym czasie ściągnął obraz z ściany za którym
krył się Sejf ? Otworzył go i wyciągnął 2 koperty 1 dał mi do ręki.
- Przeczytaj to.
- Ale co to ?
- Rodzice na wszelki wypadek napisali lis już jakieś 2 lata temu. Wszystko w nim masz wyjaśnione przynajmniej
tak nam powiedzieli. W razie czegoś mieliśmy Ci go dać więc przeczytaj.
- Dobrze.

          Kochana Jessico.! 

Jeśli czytasz ten list to znaczy że nas już nie ma na tym świecie. Znasz zapewne prawde. Możesz nas nienawidzić z całego serca ale przeczytaj ten list tu znajdzies odpowiedż. Pewnie zauważyłaś że twoje imie nie jest polskie ? Nie raz o to pytałaś a ja odpowiadałam ze takie mi się podobało a to była nieprawda. Twoja biologiczna matka prosiła żebyś Nazywała się Jessica. Od dziecka polubiłaś język angielski twój pokój mial dużo motywów i obrazów na ścianie związanych z Wielką Brytanią. Miałaś to we krwi, tam się urodziłaś , tam powinnaś mieszkać i żyć ale nie było Ci to dane. Pamietaj zawsze że Cię Kochamy. Jeśli chodzi o Ciebie to adoptowaliśmy Cię kiedy miałaś 5 miesięcy. Nie mogłam mieć dzieci.
A twoja biologiczna matka pracowała kiedyś ze mną jak byłam na wyjeżdzie służbowym,była chora bała się że umrze nie chciała zostawić na świecie 2 małych dzieci. Pewnie zastanawiasz się czemu napisałam 2 ? Jess. Masz starszego brata. Twoja mama przeżyła jej walka z chorobą się udała. Ale pozwoliła nam Cię wychować w ramach tego ze kiedy będziesz pełnoletnia powiemy Ci prawde. Tak też mialo się stać ale los tak nie chciał. W 2 kopercie Masz dane swojej biologicznej matki i brata jeśli chcesz mozesz się z nimi spotkach, zamieszkać. CO jakiś czas rozmawiałam z twoją matką przez telefon.
Chciala wiedziec co u Ciebie jak się masz. Powiedziała ze jeśli będziesz chciała to możesz z iną zamieszkać.
I ma nadzieje ze jej wybaczysz to co zrobiła. Ona bardzo by chciała być z tobą w kontakcie albo nawet żebyśz nią zamieszkała więc jeśli to przemyślisz zadzwoń albo jedż do niej.
    
                                                                                 Mama i Tata.



- Prosze to 2 koperta.- Wujek wręczył mi ją.
- Dziękuje.
- Skontaktujesz się z nią ? z biologiczną matką ?
- Nie wiem wujku musze to wszystko przemyśleć. Zastanowić się nad życiem. Nie znam jej, mam brata kórego nie widziałam
na oczy. Nie wiem co o tym myśleć.
- Ja znam ją. Tzn. widziałem się z nią kiedyś była tu gdy ty byłaś mała. Miła kobieta, widac że Cię kocha
a nie chciała cię odbierać twoim rodzicom. I tak nie mogła bo papiery zostały podpisane.
- Nie wiem musze się zastanowić. Przemyśleć to.
- Napewno pokochasz swojego brata. I napewno go znasz. przynajmniej widziałaś go.
- Wątpie.
- Jeśli pojedziesz i go zobaczysz, to napewno poznasz.
- Zobacze.

____________________________________________________________
Oto 1 rozdział mam nadzieje że się spodoba. Ale nie widze nigdziee Komentarzy.
Jak tak dalej pójdzie to chyba usune bloga bo sama dla siebie nie mam po co pisać. ; >

Prolog .


Nareszcie pomyślałam. Pomału weszłam do klubu otwierając duże drzwi. Do moich nozdrzy
dotarł zapach alkoholu, papierosów i zmieszanych perfum. Pomału wraz z przyjaciólkami
kierowałam się w strone baru do mojego ulubionego barmana. Na mój widok uśmiechnął się
i od razu zaczął robić nasz ulubiony drink. Usiadłam na krześle i czekając na
magiczny napój rozglądałam sie  i spoglądałam na parkiet. Jedni pijani na maxa inni
mniej a reszta dopiero się rozkręcała. Po wypiciu magicznego napoju i kilku innych
drinków ruszyłyśmy na parkiet dj zapodał akurat fajną piosenke, bawiłyśmy się na całego
zresztą jak zawsze. Nie przejmowałam sie rodzicami czy przyjde pijana czy nie
przezwyczaili się do tego. Chociaz nie raz miałam z nimi kłótnie. Po chwili tańczenia
poszłam na tyły klubu bo miałam ochote zapalić. W drodze do tylnego wejścia
wszędzie po kątach jakieś laski i kolesie całowali sie i nie wiadomo co jeszcze.
Akurat przypomniał mi się mój były chłopak. Uśmiechnęłam się chociaż cierpiałam po rozstaniu
i dalej cierpię. Zerwałam z nim kiedy dowiedziałam się że przespał się z moją
przyjaciółką nigdy mu tego nie wybacze i jej również. Zerwaliśmy kontakt, nie chce go
znać. Teraz dla mnie miłość nie istnieje nigdy więcej się nie zakocham.
Boję się, cholernie się boje znów zakochać i być znów zraniona i cierpieć.
Wypaliłam załego papierosa myśląc o nim. Weszłam spowrotem do klubu i weszłam na parkiet
dzisiaj muszę się zabawić na maxa. Tańczyłam cały czas z moimi kumpelami i co jakiś
czas z jakimś facetem. Nagle poczułam jak mój telefon dzwoni,na telefonie wyświetlił
się napis Ciocia Ania jest to siostra mojej mamy. Odebrałam telefon słyszałam po jej
głosie że płakała ledwo słyszałam co mówi. Po chwili gdy wypowiedziała te słowa
słyszałam tylko jej płacz. Telefon wypadł mi z ręki a ja upadłam na parkiet. Łzy
same leciały po moim policzku. Dziewczyny nie wiedziały co się dzieje. Wyszłyśmy z klubu
wsiadając do taksówki i prosząc o podwiezienie do szpitala. Przez droge powiedziałam
dziewczynom co się stało były wstrząśnięte tak jak ja. Wysiadłam z samochodu
i biegłam  strone drzwi głównych do spitala. Otworzyła drzwi i ....


___________________________________________________________________________
A więc jak widzicie dodałam prolog. Mam nadzieje że wam się spodoba. Rozdział 1 Dodam albo dziś chociaż wątpie albo w przyszłym tygodniu.;) Komentujcie i piszcie bo jeśli nikt nie będzie komentował
to nie wiem czy opłaca się pisać to opowiadanie. Miłego czytania < 3. / E ♥

sobota, 23 lutego 2013

Bohaterowie. ;)


Jessica Wattson ( 18 lat ) - Główna bohaterka. Mieszka w Polsce. Lubi imprezować z przyjaciółmi.
Ma idealne życie , Kochających rodziców. Jest jedynaczką. Nienawidzi gdy
ludzie ją okłamują nie lubi fałszywych osób.Ma kilka tatuaży ale nikt o nich nie wie.
 Cięzko zdobyć jej zaufanie, wiele w życiu
wycierpiała trzeba zapracować na jej zaufanie. Jej pasją jest taniec, tańczy od dziecka.
taniec jest jej życiem. Umie grac na gitarze i pianinie. Ma śliczny głos, ale
ona uważa inaczej. Jest uzależniona od papierosów ale pali w sposób dyskretny
żeby nikt z jej znajomych się nie dowiedział. Przyszła siostra jednego z chłopaków 1D.
Nie ma chłopaka, nie wierzy w miłość nie ma nikogo od 2 lat. Jej był chłopak przespał
się z jej przyjaciółką.


Emily Bloom - Mieszka w Londynie. Ma 18 lat. wkrótce najlepsza Przyjaciółka Jess.
Miła i przyjazna.Można jej się wygadać potrafi dochować tajemnicy.
Tak jak jej przyjaciółka Lubi Imprezować i się zabawić. Jej pasją jest jazda Konna.
Kocha konie. Od dziecka jeżdzi Konno.


Zayn Malik - Piosenkarz. 1/5 One Direction. Nazywany " Bad Boyem ".Ma piękne
czekoladowe oczy i niesamowity uśmiech. Nałogowy palacz.
Nie ma dziewczyny, czeka na tą jedyną.Ma kilka tatuaży. Nie lubi gdy ktoś obraża jego przyjaciół,
dlatego lepiej z nim nie zadzierać. Dla tych zo zasłużyli miły i uprzejmy dla
tych co nie zasłużyli chamski. Kocha Śpiewać.

 Louis Tomlinson - Piosenkarz.1/5 One Direction.Ma obsesje mianowicie Kocha
Marchewki. Jego ulubione ubranie to biała bluzka w granatowe paski i czerwone spodnie.
Ma dziewczyne Eleanor Calder. Miły i przyjazny. Ma tatuaż.
 Eleanor Calder - Modelka. Dziewczyna Louisa Tomlinsona. Miła ale czasami potrafi zajść
za skórę. Lepiej jej nie wkurzać. Uwielbia pokazy mody.
 Liam Payne - Piosenkasz. 1/5 One Direction. Ma obsesje boi się łyżeczek.
Daddy Direction. Najpoważniejszy z całej 5. Ma dziewczyne Danielle Peazer.
Ma kilka tatuaży.Umie dobrze doradzić lub pomóc w trudnych sprawach.
 Danielle Peazer - Tancerka. Dziewczyna Liama Payne. Miła i uprzejma. Ludzie szybko
się do niej przekonują ma dużo zaufanych osób.

Niall Horan - Piosenkasz.1/5 One Direction.Blondyn o nieziemskich oczach niebieskich jak ocean. Żarłok, je tak dużo że inni nie mogą uwierzyć dlaczego on nie tyle. Wiecznie głodny.
Można mu się zwierzyć zawsze pomoże w ciezkiej sytuacji.Gra na gitarze.

Harry Styles - Piosenkach. 1/5 One Direction. NIeziemskie Loczki od czego wzięła się
nazwa " Loczek ".Ma śliczne dołeczki i niesamowite Zielone oczy.
 Miły i uprzejmy.Ma kilka tatuaży. Nie ma rodzeństwa ale zawsze chciał mieć 
brata lub siostre.Jego pasją jest Śpiewanie.
Robi to co kocha a rodzina i przyjaciele go wspierają.

Anne Styles - Mama Harrego Stylesa. Ukrywa przed swoim synem i światem wielką
tajemnice. Która wkrótce wyjdzie na jaw . ?



Zwiastun cz.2 .1


Zwiastun cz.1 .!




                                  Jutro dodam zwiastun cz.2 ;) Mam nadzieje że wam się spodoba. / E ♥

piątek, 22 lutego 2013

Informacja.

A wiec. Założyłam bloga na ktorym bedzie opowiadanie o One Direction. na początek dodam zwiastun jeszcze nie wiem kiedy rozdziały będą dodawane 1 raz w tygodniu kiedy będę miała czas jeśli dam rade to wcześniej. Mam nadzieje że wam sie spodoba, komentujcie.;) Jakbyście mieli jakieś pytania piszcie śmiało odpowiem.