niedziela, 24 lutego 2013

Część 1.


Otworzyłam drzwi i zobaczyłam moją ciocie i wujka. Szybko do nich pobiegłam.
-Ciociu.. co z nimi ?
-Oni .. Jess . Oni nie żyją.
-Coo ? Alee jak to, to nie mozliwe.
Zrozpaczona usiadłam na krześle oczy mi się zaszkliły po czym zaczęły spływać pojedyncze łzy po chwili gdy dotarło
do mnie że moi rodzice nie żyją fala łez płynęła po moich policzkach. Dziewczyny próbowały mnie pocieszać ale to i tak
nic nie dało. Wujek też próbował.Po jakiś 20 min. uspokoiłyśmy się dzięki wujkowi. Ku naszej stronie zmierzał lekarz.
- Państwo są rodziną Wattsonów ? - spytał lekarz.
- Ja jestem ich córką a to moja ciocia i wujek.
- Bardzo mi przykro nie udało się ich uratować.- pow.
- Czy .. ja mogee ich zobaczyć ? Prosze ostatni raz.- spytałam co chwile pociągając nocem.
- Dobrze. Prosze za mną.
Pomału zmierzałam za lekarzem. Stanąl przed drzwiami i skinął głową. Weszłam do środka była w kostnicy.
Pomału podeszłam, widząc ich nie żywych nie uśmiechających się na mój widok wpadłam w szał zaczęła płakać i zsunęłam się na
podłogę. Lekarz pomógł mi wstać i wyprowadził mnie z sali.Wujek poszedł porozmawiac z lekarzem co i jak. Po
jakimś czasie wróciłam z wujkiem i ciocią do ich domu nie chcieli zebym teraz przebywała sama. Byłam im wdzięczna.
W nocy nie mogłam zasnąc. Wokół mnie krążyły pytania na które sama nie znałam odpowiedzi.

3 dni póżniej:

Dziś kolejny trudny dzień. Pogrzeb rodziców nie wiem czy wytrzymam ale musze iść. Ostatnie 3 dni przesiedziałam w pokoju
i płakałam nie mogłam poradzić sobie z ich stratą. Nie mam jeszcze pełnych 18 lat. Do urodzin zostało mi jeszcze ponad miesiąc.
Co teraz ze mną będzie ? Wujek z ciocią mówili że się mną zajmą .
W kościele próbowałam powstrzymać płacz ale na cmentarzu gdy trumna była spuszczana do grobu nie mogłam wytrzymać
poddałam się emocją łzy lały się falami.  Ludzie odeszli ja zostałam, po tym całym składaniu mi kondolencji nie miałam siły.
Zostałam na cmentarzu samaa chciałam pobyć troche z rodzicami pogadać . Spytać Dlaczego ? Dlaczego mnie zostawili samą
na tym świecie ?. Po dłuższych rozmyślaniach wróciłam do domu Cioci i wujka. Po dłuższej rozmowie z nimi
stwierdziłam ze musze jutro wrócić do domu i spakować rzeczy rodziców.Poszłam do pokoju się przeprać
i odpłynęłam w krainy morfeusza.

Gdy się obudziłam ubrałam się i spakowałam wszystkie ciuchy do torby. Pomały po schodach zeszłam na dół.
- Cześć cioci wujek już watał ?
- Tak poszedł się ubrać bo ma Cię zawieść do domu ale najpierw usiądż i zjedż śniadanie.
- Dobrze.
- Ten list on jest dla Ciebie od rodziców to spadek zapisali ci cały dom firme i wszystko co mieli.
- ...
Nic nie odpowiedziałam tylko westchnęłam i wzięłam list chowając go do torebki.
Gdy wujek wróciła pojechliśmy do domu otworzylam drzwi i weszłam do domu do moich nozdrzy doszedł zapach
perfum mamy. Brakowało mi go. Wujek pomógł mi spakować rzeczy rodziców z pokoju. Co było dla mnie cenne showałam
dla siebie na pamiętke np. albumy, biżuterie. Poszłam do małego pokoju obok pokoju rodziców to byl pokój gdzie
mogli popracować w wolnych chwilach. Zaczęłam pakowac wszystkie papiery do pudeł po kolei. Zaczęłam od biurka.
Została mi ostatnia szyflada odsunęłam ją i wyciągłam wszystko po kolei pakując do krtonowych pudeł moją uwage przykuła
biala koperka z jakąś nazwą. Otworzyłam ją . Zamarłam, to był dla mnie szok. Po kolei studiowała każdy wyraz po kolei
nie mogłam w to uwierzyć . W kopercie był papiery a mianowicie odnośnie adaptacji dziecka. Jessica Wattson.
Jaa byłam adoptowanaa, ale dlaczego mie nie powiedzieli o co tu chodzi. W tej chwili do pokoju wszedł wujek i spojrzal
na mnie widząc mnie chyba wiedział co się dzieje.
- Wujku Wiedziałeś ?! wiedziałeś że byłam adoptowana ?!- spytałam zła.
- Tak. Posłuchaj . . bo ...
- I nic mi nie powiedziałeś ?! Wszyscy wiedzieli tylko nie ja ! Dlaczego, prosze powiedz mi dlaczego ?
- CHodż na dół. Weż te papiery wszystko Ci wyjaśnie. Albo raczej rodzice.
- Ale jak to ?
- Chodż.
Zeszliśmy do salonu nic nie mówiąc usiadłam na czarnym skórzanym fotelu. Wujek w tym czasie ściągnął obraz z ściany za którym
krył się Sejf ? Otworzył go i wyciągnął 2 koperty 1 dał mi do ręki.
- Przeczytaj to.
- Ale co to ?
- Rodzice na wszelki wypadek napisali lis już jakieś 2 lata temu. Wszystko w nim masz wyjaśnione przynajmniej
tak nam powiedzieli. W razie czegoś mieliśmy Ci go dać więc przeczytaj.
- Dobrze.

          Kochana Jessico.! 

Jeśli czytasz ten list to znaczy że nas już nie ma na tym świecie. Znasz zapewne prawde. Możesz nas nienawidzić z całego serca ale przeczytaj ten list tu znajdzies odpowiedż. Pewnie zauważyłaś że twoje imie nie jest polskie ? Nie raz o to pytałaś a ja odpowiadałam ze takie mi się podobało a to była nieprawda. Twoja biologiczna matka prosiła żebyś Nazywała się Jessica. Od dziecka polubiłaś język angielski twój pokój mial dużo motywów i obrazów na ścianie związanych z Wielką Brytanią. Miałaś to we krwi, tam się urodziłaś , tam powinnaś mieszkać i żyć ale nie było Ci to dane. Pamietaj zawsze że Cię Kochamy. Jeśli chodzi o Ciebie to adoptowaliśmy Cię kiedy miałaś 5 miesięcy. Nie mogłam mieć dzieci.
A twoja biologiczna matka pracowała kiedyś ze mną jak byłam na wyjeżdzie służbowym,była chora bała się że umrze nie chciała zostawić na świecie 2 małych dzieci. Pewnie zastanawiasz się czemu napisałam 2 ? Jess. Masz starszego brata. Twoja mama przeżyła jej walka z chorobą się udała. Ale pozwoliła nam Cię wychować w ramach tego ze kiedy będziesz pełnoletnia powiemy Ci prawde. Tak też mialo się stać ale los tak nie chciał. W 2 kopercie Masz dane swojej biologicznej matki i brata jeśli chcesz mozesz się z nimi spotkach, zamieszkać. CO jakiś czas rozmawiałam z twoją matką przez telefon.
Chciala wiedziec co u Ciebie jak się masz. Powiedziała ze jeśli będziesz chciała to możesz z iną zamieszkać.
I ma nadzieje ze jej wybaczysz to co zrobiła. Ona bardzo by chciała być z tobą w kontakcie albo nawet żebyśz nią zamieszkała więc jeśli to przemyślisz zadzwoń albo jedż do niej.
    
                                                                                 Mama i Tata.



- Prosze to 2 koperta.- Wujek wręczył mi ją.
- Dziękuje.
- Skontaktujesz się z nią ? z biologiczną matką ?
- Nie wiem wujku musze to wszystko przemyśleć. Zastanowić się nad życiem. Nie znam jej, mam brata kórego nie widziałam
na oczy. Nie wiem co o tym myśleć.
- Ja znam ją. Tzn. widziałem się z nią kiedyś była tu gdy ty byłaś mała. Miła kobieta, widac że Cię kocha
a nie chciała cię odbierać twoim rodzicom. I tak nie mogła bo papiery zostały podpisane.
- Nie wiem musze się zastanowić. Przemyśleć to.
- Napewno pokochasz swojego brata. I napewno go znasz. przynajmniej widziałaś go.
- Wątpie.
- Jeśli pojedziesz i go zobaczysz, to napewno poznasz.
- Zobacze.

____________________________________________________________
Oto 1 rozdział mam nadzieje że się spodoba. Ale nie widze nigdziee Komentarzy.
Jak tak dalej pójdzie to chyba usune bloga bo sama dla siebie nie mam po co pisać. ; >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz